Jak często patrzysz na niebo? Co widzisz?
To tylko dwa krótkie pytania, a mogą w Twoim życiu zmienić dużo. Dlaczego są tak ważne?
Dotyczą naszego życia, naszej egzystencji i prawa do informacji.
Zacznijmy od początku. Zapewne większość z Was pamięta dni z błękitnym niebem i spokojną pogodą trwającą cały dzień, a nawet wiele dni. Czasami na niebie pojawił się przelatujący samolot, a za nim powoli znikający biały ślad. Tak było kiedyś. W tajemnicy to normalne zjawisko zostało zastąpione czymś innym. Czym? I tu pojawia się problem, bo nikt nie wie czym. Czemu? Dlatego, że oficjalnie wszystko jest po staremu. Zapraszam do obejrzenia kilku filmów i przeczytania artykułów na ten temat.
Obraz nieba zmienił się nie do poznania, błękitne niebo zostało zastąpione czymś co przypomina białą maź. Niebo jest często szczelnie zachmurzone. Zmiany pogody stały się nagłe i groźne. Jak wiele i jakie czynniki miały na to wpływ, trudno powiedzieć. Według mnie, jest coś co istotnie wpływa na naszą pogodę - sztuczne smugi kondensacyjne. Inna spotykana i bardzo popularna nazwa to Chemtrails (pol. chemiczne ślady; termin chemtrails jest skrótem od chemical trails i grą słów na contrails).
Trochę teorii - według Wikipedii normalne smugi kondensacyjne wytwarzają się w wyniku emisji spalin zawierających ośrodki krystalizacji, z działających silników samolotowych. Aby powstała smuga kondensacyjna, emisja taka musi zachodzić w odpowiednich warunkach: na dużych wysokościach, przy niskiej temperaturze i zawartości przechłodzonej pary wodnej w powietrzu. Wyziewy silnikowe tamże zamieniają się w kryształki lodu, które w dalszej kolejności podlegają sublimacji.
Niby wszystko w porządku, do momentu gdy zacznie się obserwować niebo. Okazuje się, że niektóre smugi utrzymują się na niebie dłużej niż pozostałe. Zamiast znikać zaczynają przybierać różne dziwne formy. Utrzymują się godzinami, rozmazują i i rozciągają po niebie. Powoli zakrywają białą substancją coraz większe obszary. Zamiast błękitu widać białą lub kremową zawiesinę szczelnie pokrywającą całe niebo i zakrywającą słońce. W zależności od pory roku mamy do czynienia z czymś co przypomina efekt cieplarniany lub odczuwamy zimny, przenikający całe ciało arktyczny wiatr. Wygląda na to, że ta sztuczna cienka powłoka chmur może dobijać część promieniowania słonecznego, a pod nią z powodu ograniczenia cyrkulacji powietrza dociera do nas zimne północne powietrze.
Na czym polega problem? W moim odczuciu fakty mówią za siebie. Coś dzieje się z niebem na naszych oczach. Zmienia się pogoda, mamy do czynienia z zaplanowanym procesem globalnej modyfikacji pogody. Tylko w jakim celu? Możliwe, że podejmowane są próby zmniejszenia efektu globalnego ocieplenia bądź przygotowania się na syndrom roku 2012. Ale jedno jest pewne, nikt się do tego nie przyznaje. Według opinii ludzi, którzy się tym zajmują proces trwa już ponad 10 lat, a zainteresowanie mediami nawet jednego dnia (poza sporadycznymi wyjątkami).
Dwie interpretacje. Pierwsza zakłada, że jest to celowe działanie realizowane w zaplanowanym globalnym procesie, z wykorzystaniem olbrzymich środków finansowych, ogromnego zaplecza technicznego oraz środków chemicznych, może takich jak aluminium lub związki siarki, owiane zmową milczenia i trzymane w tajemnicy przed opinią publiczną. Nie mówią o wpływie używanych chemikaliów na ekosystem i zdrowie ludzkie. Jeśli wydaje Ci się to absurdem, to zachęcam do lektur do czego jest zdolny Twój własny rząd dostępnych w internecie. Druga interpretacja zakłada, że nic się nie dzieje, a te zmiany które widzimy nie są warte uwagi, są nieistotne. Lepiej więc zająć się innymi badaniami, na przykład czy Święty Mikołaj używa nanotechnologii?
Zachęcam do obejrzenia galerii zdjęć. Stanowią wynik mojego ponad trzyletniego zainteresowania zmianami na niebie. Zdjęcia wykonane są głównie w okolicy lotniska Heathrow w Anglii oraz na południu Polski w Tychach.
Źródło: opracowanie własne, Autor: mb